Wybór języka

Nasi partnerzy

DOLANA small

Szlachecka tradycja

 

Polowania, inaczej łowy, zajmowały bardzo ważne miejsce pośród szlacheckich uciech i rozrywek. Echa tych wspaniałych łowieckich historii połączonych z samochwalstwem, swarami, zakładami odnajdujemy w "Panu Tadeuszu" A. Mickiewicza. Poeta szlachecką tradycję polowań wiąże z wielkimi łowami Książąt Litewskich. Tak oto pisze w IV Księdze "Pana Tadeusza":

 

Rówienniki litewskich wielkich kniaziów, drzewa
Białowieży, Świtezi, Ponar, Kuszelewa!
Których cień spadał niegdyś na koronne głowy
Groźnego Witenesa, wielkiego Mindowy
I Giedymina, kiedy na Ponarskiej górze,
Przy ognisku myśliwskim, na niedźwiedziej skórze
Leżał słuchając pieśni mądrego Lizdejki...

 

     Polowania urządzano przeważnie w okresie od zakończenia żniw do marca lub kwietnia. Pasjonowali się nimi zarówno szlachta zaściankowa, jak i magnaci, dygnitarze. Były popularne od zarania dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, tak w XVI jak i w XVIII, XIX wiekach.
     Stanowiły tradycyjną, nobliwą, prawdziwie szlachecką rozrywkę. Dodać należy, iż przede wszystkim męską. Kobiety brały w nich nieporównywalnie mniejszy udział, niemniej część z nich, w jakimś zakresie, nie stroniła od tej rozrywki. W większości kobiety przejawiały swe zainteresowania łowami jedynie po to, aby przypodobać się mężom czy kawalerom. Udział w wielkich polowaniach brała królowa Maria Józefa, żona Augusta III.3.
     Polowania były pewnego rodzaju zabawą rycerską, szlachecką, ziemiańską, przyczyniały się do utrzymania dobrej kondycji fizycznej, ćwiczyły refleks, zaprawiały i przygotowywały do zajęć wojennych. Jan Ostroróg w wydanej w 1618r. książce "Myślistwo z ogary" pisał między innymi, że jest to "uczciwa zabawka, między rycerskie zabawki zawżdy na jakieś wyobrażenie wojny poczytaną była".
Jakub Kazimierz Haur uważał, że "myślistwo zdrowia dodaje", "z głowy wypędza melancholię, człowieka rekreuje".

     Najbardziej cenione i sławne były polowania na grubego zwierza, które były swoistym sprawdzianem sprawności i odwagi. Najwięcej tego rodzaju zwierzyny (niedźwiedzie, żubry, łosie) znajdowało się w lasach i puszczach Wielkiego Księstwa Litewskiego. (W XVII wieku żubry zamieszkiwały już tylko w Puszczy Białowieskiej). Zwierzyna ta była obiektami dawnych wielkich łowów, na które chadzali Książęta Litewscy, jak i monarchowie.

     Adam Mickiewicz nawiązuje w "Panu Tadeuszu" do polowań w puszczach litewskich ostatniego potomka Jagiellonów, króla Rzeczypospolitej Zygmunta Augusta.

 

...Knieje! do was ostatni przyjeżdżał na łowy
Ostatni król, co nosił kołpak Witoldowy,
Ostatni z Jagiellonów wojownik szczęśliwy
I ostatni na Litwie monarcha myśliwy...

 

     Pasja myśliwska zrównywała wszystkich członków stanu, także panujących. Szczycono się też, jeżeli komuś zdarzyła się okazja polować w towarzystwie magnata, czy monarchy. Opowiadano o łowieckich upodobaniach takich władców, jak Zygmunt Stary, Stefan Batory, Władysław IV, August III.
Na ten temat układano również fraszki, tak na przykład, pewien szlachcic chwali się, że:

 

...idąc w ło

Król jegomość miał w drodze swoje z nim rozmowy...

 

     Po szlacheckich dworach i pańskich pałacach nie było końca opowiadaniom o przeżyciach łowieckich, szczyceniu się swoimi osiągnięciami, trofeami, znakomitymi psami, jakością posiadanej broni myśliwskiej.

 

Z talerzami, z szklankami chodząc po pokojach,
Jedli, pili lub wsparci na okien uszakach

Rozprawiali o flintach, chartach i szarakach...

 

     Wielkie łowy, w których uczestniczyła oczywiście również szlachta, urządzali magnaci i panujący. Jedno z największych polowań tamtego okresu odbyło się 27 września 1752r. w Puszczy Białowieskiej. Przybył na nie Król August III z królową, królewiczami, jak również wielu magnatów. (Upolowano wtedy 42 żubry, 13 łosi, oraz mnóstwo innej zwierzyny).

     Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu" pozostawił wspaniałe opisy polowań, uwiecznił bohaterów łowów, świetnych strzelców, nieustraszonych myśliwych.

Na przykład Wojski wspomina:

 

...Któż był w lasach litewskich Rejtanowi równym?
Czy obławą zaciągnąć, czy spotkać się z zwierzem
Kto z Białopiotrowiczem porówna się z Jerzym?
Gdzie dziś taki strzelec, jak szlachcic Żegota,
Co kulą z pistoletu w biegu trafia kota?
Terajewicza znałem, co idąc na dziki
Nie brał innego oręża prócz piki!
Budrewicza, co chodził z niedźwiedziem w zapasy;
Takich mężów widziały niegdyś nasze lasy!

 

     Niedźwiedź w litewskich lasach był swoistym symbolem, a oswajanie niedźwiedzi stanowiło szczególną litewska specjalność.

     Do polowania na niedźwiedzia trwały szczególne przygotowania. W "Panu Tadeuszu" możemy prześledzić cały proces przygotowań i przebieg samego polowania połączony z zapałem myśliwskim, tropieniem zwierza, grożącym niebezpieczeństwem, łowieckim triumfem, samochwalstwem i swarą.
     Pierwszym etapem przygotowania do polowania było wyśledzenie zwierza, poznanie jego zachowania i miejsca poruszania się:

 

...Wyszedłeś na brzeg puszczy, gdzie się las przerzedził,
I tam zaraz leśniczy bytność twą wyśledził,
I zaraz obsaczniki, chytre nasłał szpiegi,
By poznać, gdzie popasasz i gdzie masz noclegi;
Teraz Wojski z obławą, już od matecznika

Postawiwszy szeregi, odwrót ci zamyka...

 

     Spotkanie z groźnym zwierzem wymagało odwagi, zimnej krwi i dobrych nawyków w strzelaniu:

 

...Strzelcy stali i każdy ze strzelbą gotową
Wygiął się jak łuk naprzód, z wciśnioną w las głową;
Nie mogą dłużej czekać! Już ze stanowiska
Jeden za drugim zmyka i w puszczę się wciska...

 

     Hazard myśliwski spowodował, że:

 

Nie było rady! Wszyscy pomimo zakazu

W las pobiegli, trzy strzelby huknęły od razu,

Potem wciąż kanonada, aż głośniej na strzały

Ryknął niedźwiedź i echem napełnił las cały...

 

     Na polowaniach nie udawało się zapobiec samochwalstwom i często wynikającym z tego kłótniom. Tak w "Panu Tadeuszu" rozważają nad ustrzelonym niedźwiedziem Asesor i Rejent, każdy przypisuje sobie sukces, wychwalając swoją broń i własne umiejętności myśliwskie.

Asesor:

 

...A co? fuzyjka moja? Górą nasi, górą!

A co? fuzyjka moja? Niewielka ptaszyna,

A jak się popisała?to jej nie nowina,

Nie puści ona na wiatr żadnego ładunku,

Od książęcia Sanguszki mam ją w podarunku.

 

Rejent:

 

...Jak też wziąłem na oko, postójże, marucha!

Pomyśliłem, i basta: ot, leży bez ducha

Tęga strzelba prawdziwa to Sagalasówka...

 

Więc kłótnia między zgrają wszczęła się zawzięta,

Ci stronę Asesora, ci brali Rejenta...

 

     Sporo też było wśród polujących rozważnych i "bywałych" myśliwych, dobrych strzelców, którzy się nie przechwalali swoimi sukcesami, takich jak Gerwazy:

 

...Nim Wojski zaczął mówić, Gerwazy spór zgodził;

On niedźwiedzia z uwagą do koła obchodzi...

 

...Panowie, rzekł, ta kula nie jest z waszej broni,

Ona z tej Horeszkowskiej wyszła jednorurki...

 

     Często zdarzało się, że na polowaniach, lub podczas myśliwskich biesiad dochodziło do sporów pomiędzy szlachcicami lub magnatami, obierano wtedy sędziów i stawiano na zakład:

 

...Ogiński sto włók lasu raz przegrał o wilka,

Niesiołowskiemu borsuk kosztował wsi kilka...

 

     Wielowiekowe myśliwskie tradycje stworzyły język łowiecki i całą kulturę łowiecką. Patronem myśliwych był Św. Hubert. Zwracano się też do tego świętego prosząc o opiekę, szczególnie przed większymi polowaniami, kiedy to odprawiano specjalne msze.
     W pałacach, dworach, dworkach szlacheckich urządzano myśliwskie salony lub pokoje, w których gromadzono trofea myśliwskie, obrazy o tematyce łowieckiej, jak też inne przedmioty związane z polowaniem.

     Podczas polowań nie zapominano o ukształtowanych wiekami tradycjach. Przestrzegano je i kontynuowano. Myśliwskim pozdrowieniem i życzeniem były słowa: "Darz Bór!", co przetrwało do dnia dzisiejszego w polskiej tradycji myśliwskiej. Nie odrębną częścią polowań były atrybuty myśliwskie i przeprowadzane ceremonie. Obserwujemy to w zachowaniu Wojskiego po upolowaniu niedźwiedzia:

 

...Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty

Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty...

 

...Jeszcze raz przed uszami myśliwców rozwinął;

Napełnił wnet, ożywił knieje i dąbrowy,

Jakby psiarnię w nie wpuścił i rozpoczął łowy.

Bo w graniu była historyja krótka;

Zrazu odzew dźwięczący, rześki: to pobudka;

Potem jęki, po jękach skomlą: to psów granie;

A gdzieniegdzie ton twardszy jak grzmot: to strzelanie.

 

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,

Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało...

 

     Z urokiem polowań przynajmniej dla mężczyzn oddanych myślistwu - nie mogła konkurować najatrakcyjniejsza niewiasta, najwspanialsza uczta; zapominano przy nich o całym świecie, do którego powracano dopiero po polowaniu, nasyciwszy się aurą łowów, zaspokoiwszy swe instynkty, czy upodobania. Polowania dostarczały też nie tylko rozrywki, lecz nieporównywalnych przeżyć, stanowiły dla ówczesnych element świadczący o urodzie życia.

 

Fragmenty referatu Józefa Porzeckiego